Miesięcznik BIZNES MEBLE | wrzesień 2026

BRANŻA • WYWIAD BIZNES MEBLE • WRZESIEŃ 2026 28 H istoria firmy Lano Meble różni się od historii więk- szości polskich firm me- blarskich. Z tego co się orientuję, u Państwa o wszystkim zdecydował przypadek. Oto 20 lat temu Pański ojciec stracił pracę. No właśnie stra- cił pracę i…? Proszę opowiedzieć, jak wyglądały te początki. To prawda, nie było tu romantycznego biznesplanu czy kapitału zebranego w fun- duszach. Mój tata przepracował w jednej firmie kilkadziesiąt lat i kiedy z dnia na dzień stracił etat, dla całej rodziny był to ogromny wstrząs. Nie zakładaliśmy firmy z marzeń o byciu „wielkimi biznesmena- mi” – zmusiła nas do tego sytuacja i czysta potrzeba zadbania o dom. Tata miał potężne, wieloletnie do- świadczenie w samej produkcji mebli, ale brakowało mu przestrzeni i narzędzi do sprzedaży. Ja z kolei – choć byłem wtedy nastolatkiem – chłonąłem pierwsze moż- liwości, jakie dają Internet i e-commerce. Złapaliśmy się za ręce, wzięliśmy w leasing pierwszą maszynę i po prostu zaczęliśmy działać. Z perspektywy czasu widzę, że te najtrudniejsze momenty życiowe tworzą najsilniejsze fundamenty. Pan miał wtedy 16 lat. W tym wie- ku człowiek myśli o wielu rzeczach i robi różne rzeczy, ale mało kto an- gażuje się w działalność firmy. Dla Pana to była wtedy łatwa i oczywista decyzja? Wtedy nie kalkulowałem. Dla 16-lat- ka to była mieszanka ogromnej odpowie- dzialności za rodzinę i dziecięcej wręcz odwagi, by próbować rzeczy, których inni się bali. Pamiętam, jak wystawiałem pierwsze łóżeczka na Allegro i patrzy- łem, jak rynek reaguje. Gdy rówieśni- cy spędzali czas na imprezach czy grach, ja uczyłem się psychologii klienta, opty- malizacji opisów i negocjacji z pierwszy- mi dostawcami. Czy to była łatwa decy- zja? Nie myślałem w tych kategoriach. Po prostu czułem, że muszę pomóc tacie i że mam w ręku narzędzie – Internet – którego pokolenie mojego taty jeszcze do końca nie rozumiało. Mówimy „firma”, ale tak napraw- dę to nie była chyba Państwa fir- ma, bo był inwestor, który o wszyst- kim decydował. Dość szybko zresztą Wasze drogi się rozeszły. Potem był jeszcze epizod z inną firmą, a dopie- ro w 2010 r. rozpoczęliście własną produkcję. I – jak rozumiem – do- piero tę datę można uznać za oficjal- ny początek Lano Meble?... To nie do końca tak wyglądało – hi- storia była znacznie bardziej dramatyczna i to właśnie w niej wykuła się marka Lano Meble, która istnieje nie od 2010, ale od 2007 roku. Po tym, jak tata stracił pracę, odezwał się do niego znajomy, z którym dawniej pracował. Tata miał zorganizować od zera cały zakład: ustawić produkcję, ściągnąć fachowców i znaleźć punkty sprzedaży. Sam chciał po prostu bezpiecznego eta- tu – marzył o stałej pensji kierowcy, byle- by tylko utrzymać rodzinę. Kiedy w 2007 roku włączyłem się w ten proces i zaczą- łem sprzedawać produkowane przez nich łóżka w sieci, sprzedaż nagle ruszyła na potężną skalę. Wtedy ów znajomy, wi- dząc, jak dobrze nam idzie i jak duży jest potencjał tego rynku, po prostu z dnia na dzień postanowił nam „podziękować” i wykluczyć nas z biznesu. To była bolesna, ale najważniejsza lek- cja w moim życiu. Zrozumiałem wtedy, że pracując na cudzy rachunek, zawsze jesteśmy zależni od czyjegoś widzimisię. Zamiast się załamać, podjęliśmy decyzję o natychmiastowym uruchomieniu wła- snej produkcji i tak w 2007 roku powsta- ła marka Lano. Od tamtej pory budujemy wszystko na własnych zasadach. Nietypowość – o której wspo- mniałem na początku – w Państwa przypadku polegała także na tym, że firmę zakładali i ojciec, i synowie. Mam wrażenie, że w branży to były jednak dość rzadkie sytuacje. Jak udawało się Wam osiągać porozu- mienie? Przypuszczam, że ojciec pa- trzył na biznes w sposób tradycyjny, a Pan tymczasem widział nowe tech- nologie i możliwości, jakie one stwa- rzają… Różnice pokoleniowe w biznesie rodzin- nym to klasyk, ale u nas zadziałała niesa- mowita synergia. Tata wnosił do firmy coś, czego żaden 20-latek nie kupi w książkach – bezwzględny szacunek do surowca, tra- dycyjne rzemiosło, wiedzę o obróbce drew- na i etykę pracy. Ja z bratem wnosiliśmy dynamikę, e-commerce, cyfryzację i odwa- gę w wychodzeniu poza polski rynek. Spięcia się zdarzały: ja chciałem skalo- wać wszystko „na już” w sieci, natomiast Łukasz Siwik, współwłaściciel Lano Meble, właściciel Tartaku Beata, prezes zarządu Tartaku Tyble oraz właściciel Digital Inspire, o historii firmy, modelu sprzedaży, a także rynku mebli dziecięcych i młodzieżowych. Nie walczymy z liczbami, zmieniamy pozycjonowanie ROZMAWIAŁ: MAREK HRYNIEWICKI

RkJQdWJsaXNoZXIy ODEyNDg=