Miesięcznik BIZNES MEBLE | sierpień 2026
BIZNES MEBLE • SIERPIEŃ 2026 74 DESIGN • ANALIZA W branży meblarskiej od lat funkcjonuje ciche przyzwole- nie na proceder, który w każ- dej innej dziedzinie zostałby nazwany po imieniu: kradzieżą własności intelektual- nej. Nie mówimy o inspiracji. Nie mówi- my o podobnym stylu. Mówimy o kopio- waniu konkretnych projektów znanych światowych marek, produkowaniu ich w azjatyckich fabrykach, niektórych pra- cowniach stolarskich, przez sklepy inter- netowe, pośredników i sprzedawaniu jako „odpowiedników”, „replik”, „wersji inspi- rowanych” czy innych językowych „wygła- dzaczy”, które mają sprawić, że klient po- czuje się lepiej. Kopiowane są krzesła, lampy, fotele i dodatki rozpoznawalnych marek świa- ta. Być może największym sukcesem ryn- ku podróbek jest to, że nauczył ludzi nie używać słowa „kradzież”. Mówimy: replika. Mówimy: inspiracja. Mówimy: odpowiednik Tworzymy coraz bardziej eleganckie określenia dla sytuacji, w której ktoś za- rabia na cudzym projekcie bez zgody jego autora. Zmieniają się nazwy. Istota pozo- staje ta sama. Bo przecież brzmi znacznie bardziej elegancko powiedzieć „replika” niż „podróbka”. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że proceder ten przestał budzić zażenowa- nie. Wręcz przeciwnie – bywa traktowany jako przejaw przedsiębiorczości. Uczestni- czymy niestety w tzw. teatrze hipokryzji. Najbardziej zdumiewające jest jednak nie samo istnienie podróbek. Najbardziej zdu- miewające jest to, kto je kupuje. To często nie są osoby przypadkowe. To ludzie wykształceni, zamożni, świado- mi trendów. Niektórzy architekci wnętrz, inwestorzy, właściciele apartamentów, re- stauracji i hoteli. Ludzie, którzy deklarują przywiązanie do jakości, sztuki i dobrego wzornictwa. Przychodzą do ekskluzywnego salonu. Oglądają oryginalne produkty. Dotykają materiałów. Korzystają z wiedzy sprzedaw- ców. Fotografują detale konstrukcyjne. Za- dają dziesiątki pytań. Po czym wychodzą. Nie po to, by wrócić z decyzją zakupową. Po to, by wysłać zdjęcia do stolarza lub pośred- nika oferującego tańszą kopię. Trudno o bardziej groteskowy obraz współczesnego konsumenta To trochę tak, jakby ktoś zwiedzał gale- rię sztuki tylko po to, by później zamówić wydruk fałszywego obrazu i powiesić go nad kominkiem, przekonując wszystkich gości, że obcuje z kulturą wysoką. Nikt nie wszedłby do salonu samochodowego, sfo- tografował nowego luksusowego Mercede- sa, a następnie zamówił jego kopię w przy- domowym warsztacie. Jeszcze bardziej niepokojąca jest posta- wa części środowiska projektowego. Przy- kładowo – architekt wnętrz jest przedsta- Polacy uwielbiają luksus. Lubimy o nim mówić, lubimy się nim otaczać, lubimy fotografować się na jego tle. Problem polega na tym, że coraz częściej nie stać nas mentalnie na luksus, ale stać nas na jego imitację. A różnica między jednym a drugim jest nie tylko finansowa. Jest przede wszystkim moralna. Polska miłość do designu kończy się tam, gdzie zaczyna się cena TEKST: ALEKSANDER CZARNY Właściciel Studio Meblowe ARKA. Jeszcze bardziej niepokojąca jest postawa części środowiska projektowego. Przykładowo – architekt wnętrz jest przedstawicielem branży kreatywnej. Sam oczekuje szacunku dla własnej pracy. Oczekuje, że klient nie będzie kopiował jego projektu bez zgody. Oczekuje wynagrodzenia za pomysł. A jednocześnie niektórzy przedstawiciele tego środowiska bez najmniejszego problemu rekomendują klientom kopie produktów światowych projektantów.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy MTEwNTc3Nw==