Miesięcznik BIZNES MEBLE | czerwiec-lipiec 2026
BIZNES MEBLE • CZERWIEC-LIPIEC 2026 60 DESIGN • WYWIAD P ani Małgorzato, za Panią bli- sko 20 lat kariery w zawodzie architekta. Mieszkała Pani przez 16 lat w Wielkiej Brytanii, na- tomiast od 3 lat Pani domem stał się Dubaj. Skąd pomysł z tymDubajem? To była wypadkowa kilku czynników – zawodowych i osobistych. Wielka Bry- tania dała mi ogromne doświadczenie, możliwość pracy przy bardzo różnorod- nych projektach i poznania wymagającego rynku. Po szesnastu latach poczułam jed- nak, że jestem gotowa na nowe wyzwania. Dubaj od dawna przyciągał mnie swoją energią, międzynarodowym charakterem, a także skalą realizowanych inwestycji. To jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie codziennie spotykają się ludzie reprezen- tujący dziesiątki kultur, tradycji i sposo- bów życia. Nie ukrywam jednak, że równie ważne były względy rodzinne. Mam dwójkę dzie- ci, a jako rodzic patrzę dziś na świat nie- co inaczej niż dwadzieścia lat temu. Bez- pieczeństwo, stabilność, a także czystość przestrzeni publicznej mają dla mnie ogromne znaczenie. W czasach, gdy sytu- acja geopolityczna w wielu częściach świa- ta staje się coraz mniej przewidywalna, Dubaj oferuje poczucie spokoju i bezpie- czeństwa, które trudno przecenić. Ostatecznie okazało się, że jest to miej- sce, które daje mi możliwość dalszego roz- woju zawodowego, a jednocześnie zapew- nia mojej rodzinie komfortowe warunki życia. To połączenie, które nie zdarza się często. O ile Wielka Brytania raczej mnie nie dziwi, o tyle Zjednoczone Emi- raty Arabskie już trochę tak. Oczy- wiście, ten kraj to jeden wielki plac budowy, na którym pracują setki ty- sięcy osób. Jakiś czas temu – taka ciekawostka na marginesie – wyczy- tałem nawet, że w Dubaju operuje jedna trzecia światowych dźwigów. Dla architekta to zapewne zawodo- wy raj, ale żeby tam się od razu prze- prowadzać?... Rzeczywiście, czasami żartuję, że ar- chitekt w Dubaju może dostać lekkiego zawrotu głowy od skali inwestycji. Tutaj praktycznie cały czas coś powstaje, prze- budowuje się lub modernizuje i nie ma rzeczy niemożliwych :) Ale paradoksalnie nie sama liczba bu- dynków była dla mnie największą zachętą. Bardziej interesowało mnie to, że Dubaj stał się globalnym laboratorium nowych idei. Spotykają się tutaj inwestorzy z Eu- ropy, Ameryki, Azji czy Bliskiego Wscho- du. Każdy przywozi własne doświadczenia i oczekiwania. To sprawia, że projektowanie przesta- je być wyłącznie kwestią estetyki. Coraz częściej staje się rozmową o kulturze, sty- lu życia i tożsamości. Dla mnie właśnie ten aspekt jest najbardziej inspirujący. Pani portfolio jest bardzo boga- te. Odnoszę wrażenie, że większość Pani realizacji to Wielka Brytania i Zjednoczone Emiraty Arabskie, w mniejszym może stopniu Polska. Różne historie, kultury, zwyczaje, oczekiwania, nawet klimat, który de- terminuje wiele kwestii związanych z projektem budynku. Jak się Pani w tym wszystkim odnajduje, gdy np. dziś trzeba projektować apartament w Londynie, a jutro w Dubaju? To właśnie jest jedna z najciekawszych części mojej pracy. Oczywiście różnią się przepisy, klimat, technologie czy oczeki- wania klientów, ale potrzeby człowieka pozostają zaskakująco uniwersalne. Niezależnie od tego, czy projektuję apartament w Londynie, willę w Duba- ju czy dom w Polsce, zawsze zaczynam od zrozumienia ludzi, którzy będą w tej prze- strzeni żyć. Dopiero później pojawiają się kwestie estetyczne czy techniczne. Co ciekawe, przez cały okres mojej działalności w Wielkiej Brytanii równo- legle prowadziłam również projekty dla polskich inwestorów. Wielu z nich wraca- ło do mnie przy kolejnych inwestycjach, nowych domach czy apartamentach. To dla mnie ogromnie ważne, ponieważ w naszej branży największą wartością jest zaufanie. Powracający klient to nie tylko satysfakcja zawodowa, ale przede wszyst- kim dowód na to, że udało się stworzyć relację opartą na wzajemnym zrozumie- niu i spełnić oczekiwania na tyle dobrze, że klient chce kontynuować tę współpra- cę po latach. Ogromnie pomaga mi doświadczenie zdobyte w różnych krajach. Dzięki temu nauczyłam się nie zakładać niczego z góry. Każdy projekt traktuję jak nową histo- rię. W praktyce oznacza to więcej słucha- nia niż mówienia na początku współpracy. Niezależnie od tego, czy klient pochodzi z Polski, Wielkiej Brytanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy innego zakątka świata, moim zadaniem jest stworzenie przestrzeni, która będzie odzwierciedlała jego styl życia, wartości i osobowość. Zdarza się Pani może projekto- wać wnętrza, w których wpływy eu- Arch. Małgorzata Brewczyńska, właścicielka Inventive Interiors, o różnicach w projektowaniu dla klientów z Europy i Bliskiego Wschodu, ich świadomości na temat wnętrz, a także postrzeganiu polskich mebli. ROZMAWIAŁ: MAREK HRYNIEWICKI Mamy się czym chwalić
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy ODEyNDg=